Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
152 posty 1094 komentarze

Dość

Andrzej Słonawski - Prezes Fundacji "NowyEkran", Szef "Grupy Obywatelskiego Sprzeciwu"

"Ekspresowy" lincz na ekranie - wyrok w imieniu „reporterskiej rzetelności” Anatomia medialnego kłamstwa. cz. 2

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„najgorsza matka jest lepsza od najlepszego taty”. Autor reportażu, nierzetelny reporter skazuje pana Witka Kotulskiego na społeczne wykluczenie. Bartka i Monikę na środowiskową stygmatyzację.

 

 

Reportaż Łukasza Kowalskiego, jednostronnie ukazujący tragiczny skądinąd przypadek walki o dzieci między rodzicami, uwiarygodniał komentarzami red. Michał Olszański, sprawiając tym samym wrażenie wiarygodności i obiektywizmu materiału. Emisja reportażu „skazała Witolda Kotulskiego na infamię, a dzieciaki Bartłomieja i Monikę na stygmatyzację w ich środowisku."W szkole, do której uczęszcza dziewięcioletni Bartek oraz w przedszkolu, do którego chodzi Monika. W miejscu ich zamieszkania, ... 


 www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/magazyn-ekspresu-reporterow/wideo/14022012/6302398

Pokazanie społeczeństwu fałszywego obrazu człowieka, który jak wynika z reportażu "jest niezrównoważony psychicznie", "porywa”, "zastrasza dzieci”, "udaje dobrego tatę”, a także "ukrywa je przed światem”, jest zwykłym kłamstwem, medialną manipulacją.
Manipulacją na tyle niebezpieczną, że w kontekście ostatnich zdarzeń z udziałem „matek”, ma na celu utrwalenie nieprawdziwego stereotypu, wypracowywanego przez ponad  trzydziestoletnie funkcjonowania polskiego sądownictwa rodzinnego - "najgorsza matka jest lepsza od najlepszego taty”. Autor reportażu, nierzetelny reporter skazuje, Witolda Kotulskiego na społeczne potępienie.
Super dziennikarz – pogromca bezprawia w swoich komentarzach wylewa krokodyle łzy, wprowadza narrację z trzeciorzędnego filmu kryminalnego, śledzi, poszukuje, obserwuje, bierze udział w „odbiciach” dzieci i zapowiada kolejne. Nocne zdjęcia, noktowizor. Tak, to robi wrażenie na widzach. Potęgują napięcie i złośc na "zwyrodniałego" tatę. Przypomina medialny show Krzysztofa Rutkowskiego, w sprawie zaginioej Madzi z Sosnowca. Super Detektyw - Super Reporter. Połączenie "Sędziego Dredd'a" z "laureatem Pulitzer Prizes" 

"Wnikliwość” autora, spotkania z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości, policji, instytucji pomocowych,... Tym stwarza atmosferę "prawdy i obiektywizmu". Iluzja pól prawd, epatowanie tragedią.                        
Pamiętamy niedawne protesty środowisk opiniotwórczych, po medialnej nagonce na Katarzynę W., matkę Madzi, sprawczyni tragedii. Pamiętamy ganienie Krzysztofa Rutkowskiego za medialny show, Kolendę - Zalewską, za nietyczny obyczaj. Łukasz Kowalski, manipulując wypowiedziami, faktami, wykazał zupełny brak obiektywizmu i etyki dziennikarskiej. Przedstawił Witolda Kotulskiego, jako porywacza, bandytę, człowieka bez skrupułów, nie dając mu szansy na obronę.                          

Prawa i obowiązki dziennikarza, w tym także obowiązek związany z rzetelnością dziennikarską, reguluje art.10 prawa prasowego, Mówi on, iż zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu. 
Dziennikarz ma obowiązek działania zgadnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami prawa. Zgodnie natomiast z art.12 prawa prasowego, dziennikarz jest obowiązany zachowania tejże staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, a przede wszystkim chronić dobra osobiste.  
Moim zdaniem, Łukasz Kowalski, zaniedbał zachowania tych wymogów. Uważam też, że naruszył dobra osobiste Witolda Kotulskiego, ale przede wszystkim dzieci. Nie trzeba się specjalnie wysilać, aby wykazać bezprawne działanie reportera, gdyż uniemożliwiając przedstawienie "racji" Witoldowi Kotulskiemu, naruszył art.12 prawa prasowego, polegające na niezachowaniu szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu  materiału czym naruszył art. 10 powołanej ustawy, tj. działaniu niezgodnym z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, używając określeń: porwanie, przetrzymanie, więzienie, itp., wiedząc że nie jest to zgodne ze stanem faktycznym, ani prawnym. Opublikował wizerunki dzieci. Ujawnił dane szczególnie wrażliwe, poddając w wątpliwość poczytalność p. Witolda. A to już jest przestępstwo!
Witold Kotulski posiada pełnie władzy rodzicielskiej. Władzy nad trójką swoich dzieci, a art. 211 kk, wyraźnie stanowi że rodzić posiadający władzę rodzicielską, nie może porwać, uprowadzić czy też przetrzymywać swoich dzieci. Ponadto z powoływanej przez reportera opinii RDOK / wątpliwość w poczytalność ojca /, w epikryzie tejże opinii psychiatrycznej czytamy "… bez zaburzeń psychiatrycznych

Jak wygląda naprawdę "prawda" ?. Jak zwykle w takich sytuacjach, sprawach rozwodowych, konfliktach opiekuńczych, nie ma jednej jedynej i obiektywnej. Przynajmniej są dwie – mamy i taty. Te „prawdy” są wrogie dzieciom, tak jak same postępowania sądowe, w których stają się „towarem”, o którego posiadanie walczą rodzice, ale najczęściej wyręczające ich w tejże walce kancelarie prawne, wspomagane przez służby sądowe, pomocowe, które będąc "przyjazne matkom", kreują je bez wyjątków na wzór cnót rodzicielskich. Czy pamiętacie drodzy czytelnicy sprawę z Sosnowca?. Juz kilka dni po odkryciu tragedii, wtedy kiedy juz ujawniono śmierć dziewczynki, w obronę jej matki zabrali się "specjaliści". "Szok, traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, zamkniecie w sobie, nieumiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach", itp. przykryły istotę sprawy. Fakt śmierci dziecka. Co by nie powiedział i nie napisał, fakt jest jeden - to Madzia matce "wysunęła się z kocyka, gdyż był za śliski"
W reportażach  „Odzyskać dzieci”, tej "prawdy” Magdy Kotulskiej, bronił autor Łukasz Kowalski, przy „pełnej akceptacji” dyrekcji TVP. Kowalski "docierał", ale przede wszystkim markował próby spotkania z Witoldem Kotulskim. Zaciągał zobowiązania, manipulował faktami. Wielokrotnie przytaczał zdania zaczerpnięte z opinii tzw. „biegłych - przebiegłych”, pomijając inne nie mniej ważkie stwierdzenia. Utrwalał w widzach przeświadczenie, że ojciec jest niezrównoważony psychicznie, dyskredytował jego rolę wychowawczą, poddawał w wątpliwość kompetencje opiekuncze. Oświadczał wszem i wobec, że p. Witold nie chce współpracować. 
 W wyemitowanych przez „Ekspres reporterów” reportażach śledczych, wielokrotnie podkreślał niechęć ojca dzieci do kontaktów medialnych, wskazywał na brak zainteresowania Kotulskiego wypowiedzią na tematy związane z realizowanym reportażem. Na dowód tego zamieścił fragment ( zniekształcony zresztą ) rozmowy telefonicznej z p. Witkiem, pomijając jej najistotniejsze fragmenty. Jak wynika z załączonych dokumentów w dużym stopniu weryfikują one postawę p. Witka. Udowadniają że wielokrotnie powtarzane w materiałach, tzw.„zaburzenia osobowości” dotyczą relacji między małżeńskich, natomiast sprawowana opieka i predyspozycje rodzicielskie oceniane są ponad przeciętnie. 
Poniżej zamieszczony materiał filmowy przedstawiający kontakty ze „śledczym”, próby przeciwstawienia się kształtowaniu przez Kowalskiego negatywnego wizerunku ojca, a zwłaszcza losu dzieci. Zadają kłam twierdzeniom autora reportażu „Odzyskać dzieci”, o niechęci kontaktu i współpracy z mediami.  /Redakcja posiada szeroką korespondencję mailową między panami /

                           zmanipulowana rozmowa ze "śledczym" Łukaszem Kowalskim - jej fragmet w reportażu

Witold Kotulski sam, bez wsparcia, borykał się z atakami małżonki „celebrytki”, wspieranej przez instytucje antagonizujące małżonków, nierzetelnego dziennikarza, koleżanki i potencjalnych świadków. Niektóre sceny reportażu,są wyreżyserowaną inscenizacją, jak choćby te spod szpitala na Kubalonce w Wiśle, rozklejanie plakatów przez p. Magdę, oberwacja domu dziadków w Zwardoniu.  

                                rozmowa ze "śledczym" Łukaszem Kowalskim, na kilkka godzin przed kolejnym odcinkiem "serialu"                                            

Pomimo nieprzyjaznych dzeciom działań p. Magdy, to ona w piśmie do Rzecznika Praw Dziecka zarzuciła ten styl swojemu mężowi - "Złożyłam wniosek o odebranie praw rodzicielskich mojemu mężowi, ale niestety Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił mój wniosek.” -  "Mój mąż wprowadza w błąd policję, sądy, lekarzy. Bartusia naraża na ogromne stresy – zezwolił na to aby redaktorka z TV Katowice nagrywała mojego syna i zrobiła reportaż – jak to ja niby pobiłam moje dziecko. Wprowadza również w błąd  TV Katowice. Jak się o tym dowiedziałam, byłam oburzona tym faktem, skontaktowałam się z tą Panią redaktor i nie wyraziłam zgody na nagrywanie mojego dziecka oraz na kręcenie reportażu, na  temat wymyślony przez mojego męża. Nie chcę aby moje dzieci były wytykane palcami, już tak mąż je wciągnął w nasze trudne sprawy i naraził je na ogromny stres.” Sama zaś za pośrednictwem mediów, Fundacji Itaka, oklejając słupy w miastach i miejscowościch, upublicznia nie tylko ich wizerunki, ale robi z ojca "potwora". Wytrwale sekunduje jej Ekspresowy "śledczy", Łukasz Kowalski, potęgując emocje, zaszczuwając p. Witka, wystawiając do na społeczne potępienie.

W treści tego samego pisma do RPD, jest bardzo ciekawa informacja.To właśnie w niej, pani Magda wskazuje być może, na prawdziwe podłoże konfliktu i „walki o dzieci” - że rodzice mojego męża, swój dom  w Katowicach wystawili na sprzedaż, ..” a dalej ,, … do mojego domu w którym mieszkałam kiedyś razem z moim mężem i dziećmi, przychodzą obcy ludzie." - tego wątku Kowalski juz nie sprawdzał, a są pewne wskazania, że może to być drugie dno "konfliktu rodzicielskiego". Może ta "walka o dzieci" podobnie jak wiele innych takich konfliktów, jest w gruncie rzeczy bardzo prozaiczna i przyziemna - "mam przy sobie dzieci, wszystko do mnie należy. Jeśli nie w tej chwili, to napewno niebawem.". Warto w tym miejscu dodać, że tak zwany majątek wspólny małżonków, jest w rzeczywistości majątkiem p. Witka i jego rodziny. To on wykupił mieszkanie w którym zamieszkuje obecnie p. Magda, to on kupił dom o którym wspomina w piśmie do RPD z dnia 16. 08. 2011 r.

Te rozpaczliwe pismo Magdy Kotulskiej do „człowieka orkiestry”, pana Rzecznika Praw Dziecka, Marka Michalaka, funkcjonariusza wywodzącego się z tzw. służb pomocowych, natychmiast uruchomiło Fundacje Itaka, która zawiesiła na swoich stronach, fotografię „porwanych” dzieciaków, uznając je za zaginione.A jego pełna tereść przypomina scenariusz reportarzy. Kto to pismo zredagował ?. Pani Magda?, pełnomocnik procesowy?, chyba nie. Ale o tym w kolejnych artykułach.

Dziś ITAKA poszukuje Bartka i Monikę w oparciu o swój autorski projekt „Porwania Rodzicielskie”, pomimo tego, że  polskie prawo, wzmocnionego wyrokiem Sądu Najwyższego, nie penalizuje takiego działania. W polskim prawie nie ma "Porwań Rodzicielskich". Rodzić posiadający władzę rodzicielską, (nawet ograniczoną) nie może porwać ani uprowadzić własnego dziecka. *** 
Itaka stoi jednak ponad prawem, stygmatyzując rodziców, jako sprawców porwań i uprowadzeń, a dzieci jako ofiary bestialstwa rodziców. Według informacji prasowej, p. Joanna Gogolińska z Fundacji ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych - „Fundacja ITAKA zajmuje się porwaniami rodzicielskimi, traktując je jako szczególny przypadek zaginięcia dziecka. Angażując się w sprawy porwań rodzicielskich, ITAKA nie opowiada się po żadnej ze stron. Celem działań fundacji jest przede wszystkim ustalenie miejsca pobytu dziecka i pomoc w prawnym uregulowaniu kwestii opieki na dzieckiem. Fundacja oferuje także wsparcie psychologiczne rodzicowi, który poszukuje dziecka. Dysponuje również mediatorem, który pomaga w zawarciu ugody w konfliktach rodzinnych.”.
 Ten fragment komunikatu, uprawnia do zadania najprostszego z możliwych pytań ;

– co ITAKA uczyniła, jakie działania podjęła, w celu wyciszenia emocji,  w „prawnym uregulowaniu kwestii opieki na dzieckiem” - czy podejmowała próby skontaktowania zwaśnionych stron z „mediatorem, który pomaga w zawarciu ugody w konfliktach rodzinnych.”

Według wiedzy Redakcji NE, nikt z Fundacji nie kontaktował się z Kotulskim, a Itaka tylko zaostrzyła konflikt rodziców Bartka, Moniki i Tomka, prezentując „wytwór reporterskiego majstersztyku”- reportaż Łukasza Kowalskiego „Odzyskać dzieci” w trakcie konferencji „Porwania Rodzicielskie”, na którym to pokazie pani Kotulska była „gwiazdą programu”.

Reporterom Nowego Ekranu udało dotrzeć do p. Witka i dwójki dzieciaków, ale ponadto gościliśmy całą trójkę w Redakcji. Okazjią była ich weekendowa wizyta w Warszawie, która powodowana była chęcią wyjaśnienia w Fundacji ITAKA, sprawy bezzasadności poszukiwania Bartka i Moniki, oraz żądanie zdjęcia ich wizerunków ze strony  zaginieni.pl . Jako że nikt nie chciał podjąc z panem Witkiem rozmowy na temat usunięcia wizerunków dzieciaków ze stron ITAKI, skontaktowałem się z Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych, przekazując informację że "odnalazłem poszukiwane dzieci"Powiedziałem że dzieci przebywają wraz z ojcem któremu towarzyszymy. Zapytałe też co w takim razie mam ze "znalezionymi dziećmi począc. Pani nie potrafiła mi nic sensownego doradzić, powtarzała w kółko że jest tylko " wolontariuszką na dyżurze" i żadnej decyzji podjąc nie może. Jest tylko od przyjmowania zgłoszeń o zaginięciach. Poprosiła również o informację mailową, z podaniem tych samych informacji, jakie usłyszała przez telefon. Na moje pytanie, czy może mnie skontaktować z kimś władnym podjęcia decyzji - proszę zadzwonić w poniedziałek. Próbowałem ponadto zaintersować policję. Tę stołeczną, jako że dzieci przebywały w Warszawie, ale też Komendę właściwą Redakcji, czyli KRP I na ul. Wilczej. Kontaktowałem sie też z Komendami - katowicką, żywiecką, oraz najbliższym miejscu stałego zamieszkania dzieciaków, Komisariatem Policji w Rajczy.

Co z tego wyniknęło, jaka była reakcja oficerów dyżurnych tych jednostek, w kolejnym artykule.  

                                                     


***Artykuł 211 kodeksu karnego, zgodnie z którym kto, wbrew woli osoby powołanej do opieki lub nadzoru, uprowadza lub zatrzymuje małoletniego poniżej lat 15 albo osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3, jednak w kręgu jego podmiotu nie mieszczą się rodzice i opiekunowie, jeżeli władza rodzicielska nie została im zawieszona, ograniczona lub odebrana (SN w uchwale z 21 listopada 1979 r., VI KZP 15/79, OSNKW 1980, nr 1, poz. 2). Nie stanowi przestępstwa z art. 211 zabranie lub zatrzymanie dziecka przez jednego z rodziców wbrew woli drugiego z rodziców, jeżeli oboje wykonują wspólnie władzę rodzicielską.Mało tego, nawet ograniczenie władzy rodzicielskiej nie zawsze daje podstawę do odpowiedzialności karnej za uprowadzenie małoletniego, np. nie stanowi takiej podstawy jeżeli z ograniczenia władzy rodzicielskiej nie wynika zakaz przebywania małoletniego u rodzica, którego władzę rodzicielską ograniczono"

Jednak dzieciaki nadal "wiszą" i nadal są "poszukiwane, jako porwane i zaginione", a tak naprawdę są zgonione i zaszczute !!!


 


postscriptum - pomału udaje sie odkłamywać "rzeczywistość, działania wrogich rodzinie Witolda Kotulskiego działań, starają sie przeciwstawiać inne media.


 

KOMENTARZE

  • Czyżby dziennikarz
    był aż tak naiwny, że uwierzył we wszystko kobiecie? I nie sprawdził jak sprawa wygląda z drugiej strony? Fuszerka! Od teraz powinien pisywać o roznoszacych ulotki.
  • Rzetelonść dziennikarska w reżymowych mediach?
    Pff:
    http://www.youtube.com/watch?v=lRASbycdCTc
  • Niezależnie od tej nierzetelności dziennikarskiej,
    jeśli tak jest - oczywiście - (chociaż z tej rozmowy z dziennikarzem wyłania się nieciekawy obraz ojca, jako człowieka dość bezwzględnego),
    to draństwem jest uniemożliwianie matce kontaktu z dziećmi.
    To powinno być karalne - bo to gwałt na psychice dzieci przede wszystkim.
    Ja nie wnikam w spór między małżonkami - dlaczego się rozstają i kto winien, ale do kontaktów z dziećmi mają prawo oboje.
    Jakim prawem ten człowiek odizolował dzieci od matki?
  • @grazss 23:42:42
    Ja oglądałem ten reportaż i nie zgadzam się z opinią ojca jeśli jest nie winny to po co przetrzymuje dzieci i nie pozwoli się kontaktować im z matką i to od dłuższego czasu.
  • do kemo159
    Nie osądzaj jeśli nie oglądałeś reportażu.
  • @
    "Może ta "walka o dzieci" podobnie jak wiele innych takich konfliktów, jest w gruncie rzeczy bardzo prozaiczna i przyziemna...."
    .....
    A to też niewykluczone.
    Spójrzmy na to z innej strony:
    Matki z dziećmi z mieszkania nie wyrzucą, ale bez dzieci, to już owszem.....
    Zrobiła swoje: urodziła, podchowała - więc teraz won!
  • @grazss 23:42:42
    „Niezależnie od tej nierzetelności dziennikarskiej” - właśnie że treść dziennikarskiego przekazu musi być pełna, gdyż w przeciwnym razie rodzą się wątpliwości „chociaż z tej rozmowy z dziennikarzem wyłania się nieciekawy obraz ojca, jako człowieka dość bezwzględnego”. Bezwzględnego dla kogo, dla mamy?dzieci?. No, właśnie te pytania może zostaną wyjaśnione w kolejnych materiałach, jakie są w przygotowaniu. Daliśmy możliwość swobodnej wypowiedzi pominiętej w reportażu – ojcu.

    „draństwem jest uniemożliwianie matce kontaktu z dziećmi” „To powinno być karalne - bo to gwałt na psychice dzieci przede wszystkim.” - „ale do kontaktów z dziećmi mają prawo oboje.” - tak, tu pełna zgoda. Właśnie dlatego pójdziemy tym tropem, dlaczego eskalowano konflikt, kto za tym stoi, dlaczego nie udzielono im wsparcia dla złagodzenia konfliktu, a doprowadzano do jego eskalacji. Dlaczego „uświadamiano obojgu, że ich prawa są nierówne. Że matka to wzór cnót, a ojciec to rodzic drugiej kategorii. Dziś tej pogmatwanej sytuacji dzieciaków nie rozwiąże żaden sąd, żądna inna instytucja. Jakikolwiek wyrok czy rozstrzygnięcie, będzie wbrew ich dobru. To zwaśnione strony mogą tylko i wyłącznie łagodzić ten stan.

    „ten człowiek odizolował dzieci od matki?” - może w subiektywnie pojmowanym przez siebie, zabezpieczeniu ich dobra. Dziś te dzieciaki chcą z nim pozostać, bez względu na to jakie były pierwotne przyczyny. Nie ośmieliłem się rejestrować ich wypowiedzi, ale wiem że „dziś” chcą być ze swoim ojcem.
  • @Edward1953 23:58:35
    właśnie, "nie pozwalał" - ten oraz ojca został wdrukowany w umysły odbiorców. Jak było? zaczekajmy na rozmowę z p. Witkiem i kolejne materiały. Tu jest wpis "pilotażowy", dotyczący tego konkretnego reportażu i jego oddźwięku.
  • @grazss 00:34:54
    nie wiem czy jest to powód konfliktu, jednak jak we wszystkich podobnych sprawach, jest "drugie dno".
  • Anatomia medialnego kłamstwa. cz. 1
    Ta notka powstała dlatego, że kolejny reportaż zrobiony został min. na potrzeby ITAKI, w celu propagowania tzw. "uprowadzeń rodzicielskich", w myśl zasady nieobecni nie mają racji. Nikt nie poinformował p. Witka o tej konferencji. Jak mówi, na pewno przyjechał by z dziećmi, aby wyjaśnić sprawę "zaginięcia nie zaginionych"

    "Skontaktował się ze mną nawet dziennikarz z TVP Katowice, niejaki Łukasz Kowalski. (...) bez zgody wyciął fragment mojej wypowiedzi i wstawił do reportażu pomijając kwestię niewyrażenia przeze mnie zgody na publikowanie treści i wizerunków moich dzieci, gdyż nie służy to ich dobru.(...) Kowalski oznajmił, że będą podejmowane kolejne próby odbicia dzieci!"
    http://dosc.nowyekran.pl/post/51986,kolejne-dzieci-zaginione-na-zyczenie-matki-itaka-pomaga-w-klamstwie-anatomia-medialnego-klamstwa-cz-1
  • @Andrzej Słonawski 04:44:53
    "Dziś te dzieciaki chcą z nim pozostać, bez względu na to jakie były pierwotne przyczyny. "
    ---
    To jest akurat dla mnie jasne.
    Odizolowanie dzieci na kilka tygodni od matki plus, jak sądzę, odpowiednia indoktrynacja - zrobiły swoje.
    Ja nie wiem, co jest w tej chwili lepsze - powrót dzieci do mamy, czy pozostawienie ich już w tych warunkach, w jakich się znalazły.
    Z przerażeniem myślę tylko, co z nich wyrośnie - przecież gdy dorosną, zaczną myśleć samodzielnie.
    I co wtedy?
    Więź z matką zniszczył im ojciec, a gdy dorosną i dotrze do nich, co zrobił, same go odrzucą.
    Mnie zastanawia zawsze, dlaczego tacy ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że dzieci dorastają i zaczynają rozumować samodzielnie - wychwytują każdą obłudę w zachowaniu rodziców, każde kłamstwo.
    Czy ten ojciec nie ma tej świadomości?
    Własne dzieci można oszukiwać i manipulować nimi, póki są małe, gdy dorastają, zaczynają patrzeć i oceniać coraz bardziej samodzielnie.
    Na miłość Boską, przecież to jest tylko kilka lat, gdy można się cieszyć, że się wygrało i ma dzieciaki tylko dla siebie.
    A później przychodzi rozczarowanie, załamywanie rąk, że dzieci niewdzięczne, albo zeszły na złą drogę i "dlaczego - przecież miały wszystko".
  • @Andrzej Słonawski 04:44:53
    "właśnie że treść dziennikarskiego przekazu musi być pełna, "
    -----
    Jak mogła być pełna, skoro ojciec odmówił rozmowy, odmówił spotkania i jakikolwiek wyjaśnień.
    Ma być tak, jak on chce i koniec.
    Nie ma dyskusji.
  • @Andrzej Słonawski 04:49:39
    "nie wiem czy jest to powód konfliktu, jednak jak we wszystkich podobnych sprawach, jest "drugie dno""
    ---------.
    Może być jeszcze jedno dno - chęć ukarania nieposłusznej kobiety.
    On ma pieniądze, on ma wszystko i zrobi co zechce.....
  • @grazss 10:19:33
    "Mnie zastanawia zawsze, dlaczego tacy ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że dzieci dorastają i zaczynają rozumować samodzielnie - wychwytują każdą obłudę w zachowaniu rodziców, każde kłamstwo.
    Czy ten ojciec nie ma tej świadomości?"
    - taa, dla mnie też jest to oczywiste i jasne. Pisząc o tej sprawie chciałem wywołać dyskusje na temat tzw. służb pomocowych, sądowych, a zwłaszcza pewnego stereotypu, ze tylko i wyłącznie rozstrzygnięcie sądowe zabezpieczy dobro dzieci. W każdym przepadku /pomijając totalna patologię to nie zawsze/ separacja dziecka od któregoś z rodziców, odbija się brzemieniem na jego psychice.
    W tej konkretnej sprawie dziwi i zaskakuje brak reakcji wszelkiego rodzaju instytucji działającej na rzecz dzieci. Wszyscy bez wyjątku, działali li tylko wyłącznie na rzecz "dobra" którejś ze stron.
    A warto wiedzieć, że w grę wchodzi pomoc od 2007 r, czyli prawie pięcioletni okres eskalacji konfliktu.
    Nikt przez ten okres nie stanął po stronie dzieci, całej trójki, izolowanej na wzajem przez obydwoje.
    czy jest jeszcze szansa na wypracowanie tak zwaśnionych stron rozwiązań przyjaznych dzieciom?,
    czy jest możliwe uregulowanie tak pieczy jak też praw rodzicielskich, aby złagodzić dramatyczna sytuację dzieci?, jak zapobiec kolejnym polowaniom na dzieciaki?
    co należy wykonać, aby nie było to kolejną, nieodwracalną tragedią?

    Pan Witek nie tylko deklaruje chęć porozumienia, ale naprawdę robi wiele, aby dzieci miały mamę i tatę, chce jedynie aby nie były celem polowań, a wspólnie przy ich udziale, deklaruje chęć porozumienia z mamą.
  • @grazss 10:31:49
    czyżby, a jak nie miał odmówić skoro z rozmowy z dziennikarką w sprawie reportażu, uczyniono mu zarzut ?
    "wprowadza w błąd policje, sądy, lekarzy. Bartusia naraża na ogromne stresy – zezwolił na to aby redaktorka z TV Katowice nagrywała mojego syna i zrobiła reportaż ..." z listu do RPD z dnia 16/08/2011.
    Więc jak, co wolno wojewodzie, ...?

    Ponadto poczta mailowa wyraźnie warunkuje cel spotkania, jak i żądanie sprostowania. Namówiłem p. Witolda do spotkania się z reporterem, próbowali ustalić tak termin jak też miejsce spotkania. Ojciec zaproponował Warszawę / wiem że chodziło o siedzibę ITAKI /, do której specjalnie przyjechał, szukał pomocy i pragnął wyjaśnić sytuację, aby zdjąć wizerunki dzieciaków.
    W dniu 2012-02-14, pan Kowalski przesłał pocztą pytania -
    - dlaczego od blisko roku nie respektuje Pan postanowień sądowych, które mówią wyraźnie, że dzieci maja przebywać z Pana małżonką?
    - dlaczego uniemożliwia Pan kuratorom obiór dzieci zgodnie z prawomocnym postanowieniem sądu?
    - czy naprawdę uważa Pan, że ograniczając, czy wręcz uniemożliwiając swojej małżonce kontakt z Moniką i Bartkiem kieruje się Pan dobrem swoich dzieci?

    posiadana przez Redakcję kopia odpowiedzi -

    ad1 - proszę mi podać przyczyny dla których to dzieci nie mogą przebywać z własnym ojcem, który od prawie dwóch lat samotnie zapewnia im wszelkie możliwe i wynikające z faktu bycia ich tatą, potrzeby. Proszę pamiętać iż posiadam pełnię władzy rodzicielskiej. Postanowienie, a nie wyrok jest tymczasowe i na jako takie przysługuje mi prawo jego zmiany - Art.98.§1. Rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską. Jeżeli dziecko pozostaje pod władzą rodzicielską obojga rodziców, każde z nich może działać samodzielnie Jako przedstawiciel ustawowy dziecka, w związku z czym zwróciłem się z wnioskiem w oparciu o 97 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, o zmianę postanowienia tymczasowego z uwagi na dobro dzieci, uznając iż zmieniły się okoliczności, które legły u podstaw wydania zabezpieczenia.

    ad2. - to nie prawda !. Ani nie utrudniam ani nie uniemożliwiam, jednakże takim działaniem wyrządzają krzywdę moim dzieciom. Procedurę odbioru dziecka przewidują przepisy artykułów 5981-59813 Kodeksu postępowania cywilnego. Określają one, iż sąd po przeprowadzeniu rozprawy może wydać postanowienie o odebraniu osoby, podlegającej władzy rodzicielskiej lub pozostającej pod opieką. Sąd wyznacza termin, w jakim zobowiązany powinien oddać dziecko uprawnionemu. Jeżeli zobowiązany nie zastosuje się do postanowienia, sąd – na wniosek uprawnionego – zleca kuratorowi przymusowe odebranie. Kurator sądowy przy wykonywaniu swoich obowiązków może skorzystać z asysty Policji oraz zażądać pomocy organu opieki społecznej lub innej instytucji, powołanej do działania na rzecz dobra dziecka.
    Niestety, działania kuratorów były bezprawne, Istnieje wymóg powiadomienia rodzica, opiekującego się dzieckiem o terminie przymusowego odbioru. Przepisy nie określają, kiedy i w jakim trybie ma nastąpić zawiadomienie, co powoduje, że kuratorzy samodzielnie dokonują interpretacji przepisów, posługując się postanowieniem w dniu przyjazdu, a nie jak wskazują przepisy, zawiadamiania o terminach. stąd istne polowania na moje dzieci - w szkole, przedszkolu, szpitalu, na ulicy. Zresztą pan wie jak to wygląda, sam występował w roli hycla.
    Więc sam Pan widzi i może zrozumie, że posługiwanie się tzw. "prawem", kiedy jest nagminnie łamane przez służby sądowe, jest nadużyciem.

    ad. 3 drogi Panie, nigdy, naprawdę nigdy nie starałem się ograniczać mamie kontaktu z dziećmi. Mama wie gdzie dzieci przebywają, do jakiej szkoły i przedszkola chodzą, a że nie chcą z mamą zamieszkać, to już nie ode mnie zależy. Według mnie postawa dzieci podyktowana jest postępowaniem mamy. Siłowe próby ich odbioru, w szkołach, przedszkolach, szpitalu, według mnie ugruntowują u nich złe doświadczenia jakie miały w kontaktach z mamą. Moje chęci omówienia, nawet przy pomocy psychologów, pedagogów, czy też mediatorów, nie tylko sytuacji naszych dzieci, ale naszych wzajemnych relacji, mama odrzuca i potępia je w czambuł.
    Warto w tym miejscu zaznaczyć, że Witold Kotulski nie miał absolutnie żadnej wiedzy, że kolejny materiał zostanie wyemitowany nazajutrz, więc ta jego odpowiedz z 16.022012 r., nie znalazła się w materiale Ekspresu,
  • @grazss 10:35:21
    jeśli tak, to się przeliczył. Jest sam, ma przeciwko sobie wszystkich.
    "chęć ukarania nieposłusznej kobiety." ten wątek przewinął się w liście do redakcji. Tylko już raz podkreślałem - mam w .upie ich wzajemne animozje, anse, pretensje, czy wzajemne oskarżenia. W tym nie ma miejsca dla dzieciaków, one są poza tym, a na pewno powinny. Chodzi mi o sensację, pościg, pogoń, zaszczucie, zamiast chęci pomocy w jakimkolwiek porozumieniu.
    W wypowiedzi sędziego, można usłyszeć zapowiedz, że "sprawa na pewno rozstrzygnie się poza postępowaniem opiekuńczym", ale kiedy on nie wie - więc co, kolejne oskarżenia, procesy, lata dalszej deprecjacji rodziców ?
  • @Andrzej Słonawski 10:39:22
    Instytucje działające na rzecz dzieci.... przecież to w pierwszej kolejności ludzie, a w drugiej urzędnicy.
    Więc najpierw należy ich emocjonalnie(albo materialnie), jako ludzi, nastawić tak, aby wykorzystali, jako urzędnicy, przepisy zgodnie z życzeniem.
    No i działają.
    Wieloletnie procesy, szarpanina, mocowanie się - kto silniejszy, kto wygra (instytucje są tutaj tylko narzędziami do walki) - a dzieci rosną i oceniają coraz trzeźwiej.
    5 lat wojny....
    Czy naprawdę chodzi o dzieci?
    Czy są one raczej narzędziem walki i zemsty?
    W takich momentach przypomina mi się biblijne rozstrzygnięcie króla Salomona : która matka jest prawdziwa......
    Tu, jak na to wygląda: żadna.
    Jak rozstrzygać w takich sytuacjach - to rzeczywiście bardzo trudne.
    Może brakuje tutaj rozstrzygnięć w postaci dotkliwych i adekwatnych do sytuacji materialnych "grzeszników" kar finansowych (albo wręcz kary więzienia) za utrudnianie kontaktów z dziećmi, lub ich "porywanie" albo izolowanie od drugiego rodzica. Może to by otrzeźwiło co poniektórych....
  • o rety
    Postawa dziennikarza skandaliczna. Materiał nieobiektywny. Epatuje "tanią" sensacją. Fujjj. Będę przyglądał się karierze dziennikarza i jego "materiałom".

    Odnośnie pana Witka. Rozumiem jego dramat i oburzenie odnośnie zaangażowania mediów w tę sprawę. Nie powinno się tak stać. Nie mam zielonego pojęcia, co zrobić z "matką" która nakręca sprawę. Powinna ponieść jakąś karę. Jaką? Na jakiej podstawie? Nie wiem.

    Odnośnie dzieci. Mają prawo spotykać się z obydwojgiem rodziców, niezależnie od ich konfliktu, a nawet jego skali czy natężenia. Cieszę się, że weszła nowelizacja Kodeksu Postępowania Cywilnego mówiąca o tym, że rodzic utrudniający kontakty z dzieckiem będzie karany - finansowo - za każdorazowe niedostosowanie się do postanowienia sądu. Również rodzic, który nie przyjdzie na spotkanie będzie karany.

    Wieżę, że dzieci chcą zostać z ojcem. Nie wierzę, że dzieci nie chcą iść do matki. Nawet jeśli jest to prawdą, ojciec ma obowiązek zmienić ich postawę. Prawem ale i też obowiązkiem jest kontakt dziecka z rodzicem.

    Nie wiem co zrobić, jeżeli "matka" na spotkaniach z dziećmi będzie nastawiała dzieci przeciw ojcu. Korekcja postawy matki?
  • @Andrzej Słonawski 11:27:32
    czyli krótko:
    1.Odpowiedź na pierwsze pytanie - żadna.
    Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po mojej stronie, bo ja jestem dobrym ojcem i koniec.
    2.O! A tutaj już działają przepisy prawa. Tato przestrzega wszelkich okoliczności prawnych dotyczących przekazania dzieci, rzecz jasna, tylko dla ich dobra - bo jakże by inaczej.
    Przypuszczam, że kuratorzy próbowali się z nim porozumieć w sprawie terminu przekazania dzieci - ale prawdopodobnie nie dało się skontaktować - nieosiągalny był....
    I zna urzędników i tryb postępowania.
    Napiszą - list wróci, zadzwonią - nikt nie odbierze, czas mija, a zadanie wykonać trzeba....
    A to już niezgodnie z prawem.

    3. A tu - obłuda do kwadratu.
    Najpierw odizolował dzieci, ustawił jak trzeba, a później " co ja, biedny zrobię, jeśli dzieci nie chcą...., widocznie to zła kobieta jest..."

    To, oczywiście jest inne spojrzenie - przez pryzmat innych doświadczeń i spostrzeżeń - wcale tak nie musi być....

    Brak po prostu króla Salomona i tyle.
    Mam jednak wrażenie, że gdyby jakimś cudem Salomon się pojawił i rozstrzygnął tak jak w Biblii, to dzieci zostałyby rozpołowione....
  • @grazss 11:40:51
    Od dwóch lat leży w sejmie społeczny projekt nowelizacji prawa rodzinnego. jestem jednym z autorów tego projektu, jest jeszcze jedn partyjny autorstwa PiS. Nie ma woli politycznej, jest za to społeczne przyzwolenie dla wyróżniania jednego z rodziców, w systemie sądownictwa rodzinnego, to w 95% mam. dlaczego tak jest?. sprawy rozwodowe opiekuńcze, to źródło ogromnych pieniędzy i mekka wszelkiej maści psychologów, pedagogów, biegłych, przebiegłych z tzw. Ośrodków Konsultacyjnych, itp. To w tych gremiach powstają wszelkie opinie, wskazania, jak, kiedy i za ile można kochać i wychowywać własne dzieci. Aż dziw, że jeszcze nie wprowadzono certyfikowania par pod kontem prokreacji - czy na pewno spełnia społeczne oczekiwania.
    Zmiany w prawie sprowadzać się maja do jednej zasady, oboje rodzice mają prawa, ale przede wszystkim obowiązki wobec własnych dzieci. To rodzice mają decydować i ustalać przy którym z rodziców ma zamieszkiwać dziecko i w jakich okresach, ma być podstawa do orzeczenia rozwodu. Sąd rozwodowy nie orzeka o władzy i opiece na dzieckiem. Oczywiści mogą być wyjątki, kiedy to te rozstrzygnięcia wyda sąd, ale nie ma być to zasadą jak obecnie.
    więcej na - http://porozumienierawskie.eu/
  • @jafi 11:51:21
    Weszły kary finansowe?
    Świetnie!
    Masz rację.
    Dla zdrowia psychicznego dzieci jest lepiej, jeśli mają dobry kontakt z każdym z rodziców.
    I każdy naprawdę kochający rodzic o tym wie.
    Nastawianie dzieci , które jeszcze same nie potrafią samodzielnie oceniać,przeciwko rodzicowi powinno być karalne.
    Jeśli karalna jest przemoc fizyczna - to dlaczego nie psychiczna?
  • @Andrzej Słonawski 12:09:30
    "Nie ma woli politycznej, jest za to społeczne przyzwolenie dla wyróżniania jednego z rodziców, w systemie sądownictwa rodzinnego, to w 95% mam. dlaczego tak jest?. "
    ------
    Dlaczego?
    Bo kobieta się różni od mężczyzny, nie tylko fizycznie - to chyba oczywiste.
    W kwestii spłodzenia , urodzenia i wychowania potomstwa - zwłaszcza w pierwszym okresie jego życia też natury się nie oszuka - role każdego z rodziców tu są inne.
    Tylko feministki i osoby o nieokreślonej do końca płci uważają, że jest inaczej (w każdym razie w sferze psychiki)...
    Gdzie się nie spojrzy - to jeśli dzieci są porzucone, to przez ojca i zostawione matce - co najwyżej łaskawca płaci alimenty - coraz mniej chętnie, zwłaszcza, jeśli założy drugą rodzinę.
    Niewiele jest matek, które opuściły swoje dzieci i się nimi nie interesują - jeśli są, to przeważnie są to jakieś patologie.
    Rzecz jasna - instytucje bazują na tym, co jest regułą.
    Pracują tam głównie kobiety - którym trudno sobie wyobrazić, żeby matka dziecka nie kochała.
    Więc najlepiej rozstrzygać "na pewniaka" - bo co do ojca i jego miłości do dziecka, to już nie jest takie jednoznaczne - tutaj trzeba wysiłku, aby stwierdzić brak miłości matki i przekonać się do miłości ojcowskiej.
  • @grazss 12:14:40
    tak, są kary. Tak dla rodzica który utrudnia, nie wywiązuje się z postanowień, przetrzymuje "bezprawnie", ... - sąd MOŻE ukarać karą finansową rodzica. Ta kara wypłacana jest na poczet rodzica, który nie wykonuje postanowienia sądu.
    Tyle teorii, praktyka jest jednak diametralnie inna. Sąd może nałożyć karę finansową na rodzica, który utrudnia byłemu małżonkowi widywanie się z dzieckiem, po wcześniejszym zobowiązaniu o respektowanie postanowienia. jako że pieniądze te miły by trafić bezpośrednio do poszkodowanego partnera, a nie do budżetu, zastępuje się je innymi działaniami. terapią, pracą w rodzinie, etc. czyli to wszystko co kumuluje zyski, dla państwa.
  • @grazss 12:14:40
    Wspomniane przeze mnie nowelizacja kpc weszła 13 sierpnia 2011r. Sąd w Białymstoku zastosował już tę karę, o czym w linku do artykułu poniżej. Polecam przeczytać, ponieważ jest tam ciekawy komentarz Sędziego SSR w Białymstoku Joanny Toczydłowskiej która stwierdza:

    "Nowe przepisy zmuszają byłych partnerów, by porozumieli się między sobą i nie angażowali w swój spór dziecka. A jeżeli się nie dogadają? Będą płacić kary. Jedno - drugiemu.

    - Założenie jest takie, że zasądzana kwota ma być na tyle dotkliwa, żeby nie opłacało się utrudniać kontaktów byłego partnera z dzieckiem"

    http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,10885665,Z_sadu___matka_zaplaci_za_utrudnianie_ojcu_kontaktow.html

    Odnośnie "dziennikarza" Łukasza Kowalskiego z Magazynu Ekspresu Reporterów emitowanym na antenie TVP2. Ktoś powinien przygotować reportaż dotyczący nierzetelnego dziennikarstwa. Jego sprawą/postawą powinna się zająć Rada Etyki Mediów. Czy wydawca programu wie o całej sprawie?

    Gdyby sprawę nagłośnić, ów "dziennikarz" ma szansę na tytuł Hieny Roku, nagrody przyznawanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, dla dziennikarzy wyróżniających się szczególną nierzetelnością i lekceważeniem zasad etyki dziennikarskiej. Szkoda, że od dwóch lat ten tytuł nie jest przyznawany z uwagi na "kryzys w polskim dziennikarstwie".

    W mojej opinii na tytuł w zeszłym roku (2011) zasłużył Sebastian Furtak, za serię artykułów dotyczących "Sprawy Piotrusia z Gdańska".
  • @Andrzej Słonawski 12:45:04
    " Sąd może nałożyć karę finansową na rodzica, który utrudnia byłemu małżonkowi widywanie się z dzieckiem, po wcześniejszym zobowiązaniu o respektowanie postanowienia. jako że pieniądze te miły by trafić bezpośrednio do poszkodowanego partnera, a nie do budżetu, zastępuje się je innymi działaniami. terapią, pracą w rodzinie, etc. czyli to wszystko co kumuluje zyski, dla państwa."
    .........
    Czyli: "psu na budę".
    To tak, jakby kar nie było.
    O stosowaniu natychmiastowej i nieodwoływanej kary za utrudnianie kontaktów z dziećmi rodzice powinni być poinformowani już w momencie ogłoszenia wyroku, żeby wiedzieli, co ich czeka, jeśli zaczną kombinować.

    Fakt. Wszyscy ci kuratorzy mieliby mniej pracy.
    Ale w ten sposób tworzymy prawo przyjazne przede wszystkim dla cwaniaków, którzy doskonale znają jego słabe punkty.
    A cierpią na tym dzieci, nie mające szans na przyzwoite wychowanie.
    Które później też się wycwaniają, wzorem rodziców i zaczynają najpierw oszukiwać ich, a później i innych.
  • @grazss 12:42:30
    "bo co do ojca i jego miłości do dziecka, to już nie jest takie jednoznaczne - tutaj trzeba wysiłku, aby stwierdzić brak miłości matki i przekonać się do miłości ojcowskiej" - tez to słyszałem do przeciwników tych zmian. Ale czy jest to naprawdę zgodne ze stanem faktycznym?. Wyobraźmy sobie, gdyby odebrano przywileje samotnej mamie?. często gęsto, już po faktycznym opuszczeniu domu rodzinnego, przed orzeczeniem rozwodu, pieczy czy separacji, sam status "samotnej" uchyla państwową kasę i przywileje z tego wynikające. Sam jestem ojcem, któremu sąd powierzył wykonywanie władzy, pieczę i ustalił ze mną miejsce zamieszkania syna. Nie ma społecznego przyzwolenia na "samotne ojcostwo". Nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie to było uciążliwe, a mniemam że i w tej chwili jest podobnie. siadałem w autobusie na "miejscu dla matki z dzieckiem", w szpitalu dziecięcym korzystałem dla "łóżka dla matek", nikt nie wierzył w "samotne ojcostwo" oczy ludziom z orbit wypadały, kiedy musiałem tłumaczyć że jestem "pierwszoplanowym" rodzicem. w przychodniach w trakcie wizyt pytano - "gdzie mama", wszędzie posługiwać się musiałem wyrokiem. ale czas powoli goił rany, wygaszał emocje, tłumił antagonizmy. dziś syn ma oboje rodziców, mamę i tatę. Przez pryzmat własnych doświadczeń, wiem że porozumienie jest możliwe i to w każdym czasie i w każdej sytuacji. warunek jeden - ktoś musi uzmysłowić walczącym rodzicom, iż sąd nie jest od ustalania powinności, lub ich zakresu. To wynika z istoty rodzicielstwa, a tylko powinien znaleźć się ktoś kto w zapamiętaniu i walce, przypomni im o tym.
  • @Andrzej Słonawski 13:02:58
    Jasne jak drut:
    Byłeś wyjątkiem, który, jak wiadomo, potwierdza tylko regułę.
    A życie wyjątków łatwe nie jest - nie ma rady, jak się tylko z tym pogodzić.
    Operujemy stereotypami - na każdym kroku.
    Z punktu widzenia państwa i jego kosztów - chyba tak jest jednak taniej.
    Bo ilu trzeba by jeszcze pozatrudniać mediatorów, kuratorów i Bóg wie, kogo jeszcze,aby każdy taki sporny przypadek badali bez obciążenia tą wstępną stereotypową wiedzą na temat matek i ojców.
    A ile czasu by to trwało, analiz, raportów, mediacji, orzeczeń, odwołań od orzeczeń.....
  • @grazss 13:22:38
    prof. Magdalena Środa w skrajnie głupim komentarzu odniosła się do śmierci półrocznej Madzi z Sosnowca, oskarżając o tę tragedię... Kościół katolicki i brak wolnego dostępu w naszym kraju do edukacji seksualnej. Wydawać mogłoby się, że trudno o bardziej haniebne wypowiedzi i postawy, ale to właśnie te panie kreowane są w mediach na autorytety i to właśnie takie osoby piastują w Polsce wysokie stanowiska i pełnią funkcje etycznych wyroczni.


    http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/42-gowne/2845-dzieciobojczy-tryptyk-czubaszek-nowicka-roda
  • @Andrzej Słonawski 14:21:34
    http://www.youtube.com/watch?v=7fA8I1SEBa4
  • @Andrzej Słonawski 13:44:25
    No widzisz.
    Z jednej strony optujesz za lewicowym spojrzeniem na macierzyństwo i ojcostwo - zastąpiłbyś je chętnie jednym słowem: rodzicielstwo, bez różnicowania ról matki i ojca w życiu dzieci i oburzasz się, albo raczej może dziwisz, że w społeczeństwie tkwią głęboko zakorzenione stereotypy w tej kwestii.
    A z drugiej strony odrzucasz lewicowe wtrynianie się urzędników w życie rodzin, nawet tych trochę dysfunkcjonalnych.
    Ta pani sędzia orzeka zgodnie z lewicowymi zasadami, że dziecko, to członek społeczeństwa, a rodzice, to tylko jego opiekunowie prawni i jeśli nie spełnią oczekiwań lewicowo ukierunkowanego państwa, to im te dzieci można zabrać.
    Nawet za klapsa.
    Pewnie, że i ci lewicowi sędziowie są niekonsekwentni - bo skoro nie ma różnicy między matką i ojcem, to dlaczego nie oddać dziecka pod opiekę tego, który piękniej będzie opowiadał o tym , jak tym dzieckiem zamierza się opiekować i będzie miał lepsze warunki materialne do tej opieki.
    A co się naprawdę dzieje w czterech ścianach wiedzą tylko rodzice i ich dzieci - po latach, gdy dzieci wyrosną, można się pewnych rzeczy tylko domyślić, na podstawie ich zachowań w otoczeniu.
    A co do zachowania i rzetelności tego dziennikarza, autora reportażu -no cóż, zacytuję tutaj dziennikarską gwiazdę, pana Lisa, który stwierdził, że w dobrym programie mają grać emocje, bo jak nie, to te barany (czyli my, widzowie)wezmą pilota i przełączą. I ten pan Łukasz Kowalski wziął to sobie do serca.
    I reportaż, bo go w końcu obejrzałam, istotnie budzi emocje.
    A czy rzetelny? - a kto się dzisiaj tym przejmuje???
  • @Andrzej Słonawski 14:21:34
    Na temat poglądów pani Czubaszek się już wypowiedziałam.
    http://grazss.nowyekran.pl/post/50895,zal-mi-pani-czubaszek
    Działalności pozostałych pań nie będę oceniać - bo trudno jest oceniać skrajne poglądy, gdzie fakty naciąga się do wyznawanych poglądów, lub zgodnie z aktualnym interesem.
    No są... - istnieją tacy ludzie - zawsze byli w społeczeństwie.
    Nie rozumiem ich - więc jak mam ich oceniać.
    Jak oceniać ludzi, którzy widzą tylko "jedną stronę medalu"?
    Gwoli prawdy: tacy ludzie są nie tylko wśród lewicowców.
  • @grazss 14:40:09
    "optujesz za lewicowym spojrzeniem na macierzyństwo i ojcostwo - zastąpiłbyś je chętnie jednym słowem: rodzicielstwo" - ja, no co Ty.
    Kim jest ojciec ? Ojciec (tato, tata) – mężczyzna, który jest rodzicem, począł i zazwyczaj jednocześnie wychowuje dziecko. Jest to podstawowa relacja w rodzinie.
    Ale już w prawie rodzinnym powstałym w czasach PRLu, ojciec jest już tylko wstępnym krewnym pierwszego stopnia w linii prostej, od którego dziecko pochodzi bezpośrednio,
  • @Andrzej Słonawski 14:57:36
    Jeśli źle oceniłam - to przepraszam.
    To widocznie wskutek Twojego posta o tym "skrzywdzonym" ojcu - ja tu mam, jak zauważyłeś pewnie, inną opinię o owej "krzywdzie".
    W jednym tylko się zgadzamy - za tę wojnę płacą dzieci - a to świadczy o niedojrzałości ojca, a może i matki.
    Natomiast, jeśli chodzi o wtrącanie się instytucji państwowych w życie rodziny i decydowanie o losie dzieci - to cholernie trudny temat.
    Bo puszczenie wszystkiego na żywioł - jak chciałby na przykład każdy "korwinowiec" - i zostawienie rodzin samym sobie, jest też przegięciem.
    Dzieci są "własnością" rodziców, czy raczej podwładnymi - ale nie są przedmiotami, z którymi właściciel może sobie zrobić, co zechce.
    Z kolei te modele skandynawskie, gdzie relacje rodziców z dziećmi podlegają starannie opracowanym przepisom i jeśli rodzice ich nie przestrzegają, to im się te dzieci zabiera - to przegięcie w drugą stronę.
    Trzeba szukać złotego środka - zgodnego z naszym, polskim temperamentem, obyczajami i tradycjami.
  • @grazss 15:23:08
    "Trzeba szukać złotego środka - zgodnego z naszym, polskim temperamentem, obyczajami i tradycjami"i o tym jest ten artykuł. o pewnym wyważonym podejściu do sprawy autonomii rodziny, prawu ojca do stanowienia o losach dzieci na równi z matką, o "przemyśle pomocowym" który przeznacza na 70 % środków na swoje jestestwo, o instytucjach pozarządowych które powstały w celu wyręczania rodziców w trudzie wychowania, o pseudo psychologach, itp.
    Też o tym, "czy można poszukiwać dzieci które nie zaginęły, o których losie i miejscu pobytu już wie każdy z oglądających wspomniany reportaż?". A jednak, pomimo przekazania informacji, wraz ze zdjęciami dzieci, "wiszą" one nadal jako poszukiwane !!!

    http://zaginieni.pl/baza-danych-osob-zaginionych?id_o=5373031313130323

    Ja wczoraj z tymi dziećmi się widziałem !!!. Wróciły do Zwardonia !!!.
    Przy czym warto pamiętać jak szerokim echem rozeszły się wydarzenia dot. sprawy sosnowieckiej. Poszukiwała dziewczynkę całe społeczeństwo, sugerowano "porwanie rodzicielskie", brała w tym udział ITAKA, Wskazywano na brak zaangażowania policji, błędy, zaniechania, więc jest pewne prawdopodobieństwo przykrycie tamtej tragedii, przynajmniej na tamtym terenie.
  • @Andrzej Słonawski 16:31:40
    Zachowania ITAKI nie rozumiem.....
    Pogłupieli, czy co?
    Dają się wciągać w wojnę między rodzicami????
  • @grazss 16:57:30
    nie, są STRONĄ. maja pomysł na ich zdaniem "rozwiązanie problemu porwania rodzicielskiego" co na gruncie obowiązującego prawa jest absolutnie nie możliwe. PR, jaki stosują jest bezprawny.

    ale o tym napiszę osobną notkę, jest o czym.
  • Młody ojciec z Ostródy musiał uciekać z Polski .
    W sprawie młodego ojca z OSTRÓDY również szkodził ten nierzetelny dziennikarz Expresu reporterów - bardzo niebezpieczny osobnik - Po oszczerczych ,fałszywie oskarżających reportażach zamykano młodego ojca który chciał spotykać się z własnymi dziećmi wielokrotnie do więzienia .Dzisiaj wiemy że nie słusznie .Inicjatywa Społeczna “Porozumienie Rawskie”, których członkowie przyjechali do Olsztyna, by pikietować pod budynkiem Prokuratury Rejonowej. Powodem jest aresztowanie mieszkańca Ostródy, pana Rafała, który chciał być z synami ale w świetle prawa dopuścił się przestępstwa:Pikietujący protestowali także pod Zakładem Karnym w Barczewie http://www.ro.com.pl/posluchaj/dzwiek/2195/W-obronie-ojca/
  • To Państwo wypowiedziało wojnę rodzinie .
    Należy uaktywnić działania ojców
    odrywanych,izolowanych od swych dzieci, by próbowali mimo
    wszystko,wbrew wrogości resortu sprawiedliwości policji,kuratorów
    sadowych,biegłych psychologów z rodk i sądów rodzinnych szukania
    kontaktu z własnym dzieckiem .
    Działania sądów polegają na manipulacjach dla skłócenia małżonków z zachęcaniem do fałszywych oskarżeń, wraz z ofertą pomocy prawnej. Manipulacjom i podżeganiu pomagają biegli gotowi wystawiać fałszywe obdukcje czy opinie psychologiczne mające świadczyć o znęcaniu się nad rodziną. Towarzyszy temu jednostronna kampania przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Jest to perfidna kampania w rodzaju akcji nienawiści Trzeciej Rzeszy czy akcji propagandowych przeciwko kułakom i zachodnim szpiegom w powojennej Polsce.
  • @Boa 09:10:38
    Taa, przypomniałeś mi że przecież Ekspres Reporterów pod wodzą p. Olszańskiego, zrealizował podobnie jednostronny materiał, stając po stronie Anny L. Odebrano dwóch chłopców w podobnym wieku, jak by określił "odbito" przy udziale olsztyńskiej grupy AT, w środku nocy, śpiących Adriana i Igora. Ojca wtrącono do więzienia. Fakt, udało się go uwolnić, ale i tak musiał uciekać z kraju, aby nie umieszczona go w szpitalu psychiatrycznym, z obawy o proces o bezpodstawne aresztowanie. Tak, tak było.
  • @Boa 09:16:02
    Tak było, ale się udało ...

    http://www.youtube.com/watch?v=kUJj7-J4n_w&list=UUyomsFfYbEplF98xBOEEOxg&index=45&feature=plcp
  • "Odzyskać dzieci" w komentarzach widzów,
    (...) Musiały istnieć ku temu jakieś przesłanki, a sąd zazwyczaj kieruje się dobrem dziecka, czyli reasumując: dowody na psychiczne i fizyczne znęcanie się nad żoną nie były zbyt mocne. Poza tym ta Pani nie powiedziała, jakim ojcem był ten mężczyzna, czy istnieje zagrożenie, że skrzywdzi swoje dzieci, itd. Skoro jest niepoczytalny w jej mniemaniu, to powinna wystąpić o zabranie mu praw rodzicielskich, a o pozbawieniu go praw w ogóle nie ma mowy. (...)

    http://forum.tvp.pl/index.php?topic=43718.0
  • test Rorschacha w systemie Exnera
    podobnym badaniom poddano ojca w RODK - specjaliści wypisz wymaluj.

    https://mail.google.com/mail/u/0/?hl=pl&shva=1#inbox/135b41efce3ec5d0
  • Napis pod zdjęciem w artykule DZ wiele tłumaczy! Tytuł również...
    "Monika i Bartek, wbrew tym plakatom, nie zaginęli. Są z ojcem, ale od dwóch lat dorastają bez swojej mamy. A ich młodszy brat bez taty"

    Dlaczego, co wynika z artykułu, mama nie chce się porozumieć z tatą?
    Dlaczego ta kobieta "funduje" swoim dzieciom "zakaz zbliżania do ojca"?
    Zarzuca ojcu, że zatrzymał dzieci, a sama co robi?

    Dlaczego najmłodszy Tomek nie może zobaczyć się z tatą od dwóch lat?
    Dlaczego ITAKA nie umieściła zdjęcia Tomka na swej stronie?

    Jaką karę poniesie matka za plakatowanie słupów zdjęciami swych dzieci, które nie zaginęły?

    Czy ktoś wreszcie wysłucha dzieci?

    Szkoda tego ojca. Chyba nie dotarło jeszcze do niego, że jest rodzicem drugiej kategorii. Niech daje dzieci i spada!
    Albo nie! Trzymaj się chłopie, bo widać, że dzieci Cię kochają!

    Co to za matka, która przychodzi z policją i jakimiś obcymi ludźmi, żeby zabrać dzieci i dziwi się, że nie chcą iść, to... nie ma co się dziwić, że dzieci wybrały ojca.
    Jak można mówić "Nie dam mu Tomka bo zmanipuluje jego psychikę, tak jak zmanipulował pozostałe dzieci"?!

    Kobieto! Spójrz w lustro!!!
  • Panie Andrzeju!!!
    Pan też jest nieobiektywny.... robi Pan dokładnie to samo co w artykule zarzuca p. Kowalskiemu. Paranoja jakaś.
  • @ewamaria 07:51:56
    Mocny zarzut... można jaśniej?

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

MOJE KOMENTARZE

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY